„Zakazane reklamy” – czyli jak poradzić sobie z odrzuceniami reklam na Facebooku

„Zakazane reklamy” – czyli jak poradzić sobie z odrzuceniami reklam na Facebooku

Zanim rozpoczniesz grę

Jeżeli jesteś idealistą, który uważa, że zadaniem porządnego marketingowca jest strzeżenie policy reklam, niekombinowanie oraz traktowanie „zakazów i nakazów” supportu jako prawdę objawioną, to nie czytaj dalej tego tekstu.

Na przestrzeni lat praktyki reklamowe Facebooka zmieniały się około miliarda razy. Począwszy od zaskakujących zmian w obrębie samego menedżera reklam, aż po spore modyfikacje w zakresie obostrzeń i norm reklamowych. Nie próbuję w ten sposób usprawiedliwić działań nie do końca idących w parze z policy. Staram się jednak wskazać, iż istnieją sytuacje, branże, a nawet całe kampanie, które niekoniecznie bezpośrednio kolidują z polityką reklamową Facebooka, a jednak projekcja związanych z nimi reklam zakrawa na niemożliwe.

Mniej znaczy więcej

Jako reklamowi rewolwerowcy opracowaliśmy szereg sposobów realizacji kampanii reklamowych, pomimo nagminnych odrzuceń w ramach jakiejś branży. Zanim jednak przejdziemy od słów do czynów i niczym Roger Stone zaczniemy przemycać treści grające na nosie konkurencji, igrając jednocześnie z obostrzeniami Facebooka, pasuje odpowiedzieć sobie na pytanie — czy warto? Kuba Wojewódzki zapytany niegdyś o jego stosunek do uczestnictwa w reklamach odpowiedział: „Nigdy nie zagrałbym w reklamie. Chyba że za duże pieniądze”. Pomimo iż w przypadku Wojewódzkiego te słowa, są już raczej przeszłością, nie ma co ukrywać, “naciąganie się” z facebookowymi botami ma sens tylko wtedy, kiedy „hajs się zgadza”. Inaczej ryzyko niskiego scoringu konta, psucie jakości menadżera biznesowego i co gorsza, oddziaływanie na markę w ten sposób, może przynieść więcej złego niż dobrego.

Dozwolone, ale zabronione

Skoro rachunek sumienia mamy już za sobą, zamieńmy się teraz w Alexandra Nixa z Cambridge Analytica i zrealizujmy nasz niecny plan ominięcia „czujnego, facebookowego oka”. Po pierwsze, kampanie reklamowe są odrzucane na dwóch poziomach. Najpierw na poziomie samej reklamy, później boty wklikują się do strony docelowej, na którą kierujemy reklamę. Zacznijmy od strony docelowej. Niestety, wrzucanie JPEG zamiast treści tekstu nie działa i nie da się w ten sposób ominąć odrzucenia. Natomiast wciąż można skorzystać z tak zwanego embed wideo na landing page. Jakiś czas temu dla klienta z branży finansowej usiłowaliśmy przemycić reklamę zawierającą treści o kryptowalutach. Pomimo akceptacji samej reklamy, strona docelowa była za każdym razem odrzucana. Niestety, krypto = problem. Remedium na nasz problem okazał się YouTube. Opublikowaliśmy na YouTube wideo zawierające wszystkie treści, które chcieliśmy przekazać. Następnie umieściliśmy wideo na landing page oraz oczywiście dodaliśmy formularz kontaktowy (akurat ta kampania zbierała leady na webinarium). W ten sposób boty Facebooka nie wykryły treści z kryptowalutami.

Stwórz idealny landing page

Co w przypadku, kiedy strona docelowa klienta jest w bardzo newralgicznej branży i Facebook odrzuca dosłownie wszystko? Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta — zróbmy landing page. Oczywiście landing, ale z kilkoma „zabiegami”. Po pierwsze, pozbądźmy się wszystkich możliwych linków do strony docelowej. Link do polityki prywatności jest również linkiem do strony docelowej! Wszystkie, to wszystkie. Podlinkowany logotyp również. Po drugie, jeżeli chcemy zamieszczać treści niezgodne z polityką Facebooka, stosujmy synonimy i celowo popełniajmy błędy.

Disclaimer i risk warning

Na deser odnośnie stron docelowych pozostawiłem pojęcie „disclaimer” oraz „risk warning”. Wszystko możemy usunąć, pominąć, zakombinować, ale co z naszymi ukochanymi „disclaimerami”, które z całą pewnością zawierają treści niezgodne z regulaminem reklamowym facebooka i powodujące odrzucenia! Jednym z naprawdę działających sposobów jest wstawianie liter pomiędzy zakazane słowa. Jeżeli wiemy, iż zakazanym słowem jest „CFD”, napiszmy „aCoFaDe” – oczywiście małe litery pisząc w kolorze tła strony. W ten sposób słowo „CFD” będzie wyglądać tak: “ C F D ”. Wizualnie disclaimer jest widoczny, technicznie niekoniecznie.

Ograniczone możliwości reklamowania

Odrzucenia samych reklam to już inna bajka. Pierwsza i najważniejsza zasada, którą powinniśmy się kierować, realizując kampanie dla trudnych branż, to: „stosuj skojarzenia”. W przypadku leczniczej marihuany nie musimy sprzedawać wielkim banerem „LECZNICZA MARIHUANA”. Możemy na przykład skorzystać z grafiki, na której widać uśmiechnięte osoby w zielonych T-shirtach. Nagłówek o leczniczej roślinie i opis z odpowiednio dobranymi ikonami powinien wystarczyć do akwizycji leadów. Warto też poznać starą, ale jakże prawdziwą rzeczywistość. Otóż kwota ma znaczenie. Ten, kto nigdy nie spróbował puścić kampanii, która została odrzucona i „dosypać 10 razy więcej budżetu”, ten życia nie zna. Naprawdę, jeżeli nic już nie działa, warto spróbować — mam dowody, że może to pomóc. Ostatnią sprawą jest wideo. Tak, boty szybko odrzucają niewłaściwe wideo i łatwo można wpaść w wir odrzuceń. Istnieje jednak format, który z dużą lekkością da się przemycić — ma on niestety wiele wad. Na Facebooku wciąż króluje „oglądanie bez dźwięku”. Natomiast wideo zawierające kilka slajdów oraz ścieżkę dźwiękową, nawet zawierającą zakazane słowa, jest wciąż dużo rzadziej odrzucane — potwierdzone info.

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana

Takie brawurowe praktyki są ryzykowne. Klienci działający w branżach obarczonych obostrzeniami Facebooka, częstokroć zdają sobie sprawę z buńczuczności podobnych zabiegów.

Pamiętajmy jednak:

‘Jeśli zrobisz jeden przekręt, zostaniesz w tej branży już na zawsze’. – Al Capone

Spis treści:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać także:

Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny. Więcej informacji znajdziesz w Polityce prywatności.